Władysławowo to jedno z najpiękniejszych polskich miast. Składa się z małego miasteczka i przedmieścia, a reszta to łąki, polanki, polany, łąki, parki, lasy i bory. W tym właśnie mieście mieszka Hania, 10 letnia dziewczynka chodząca do IV klasy. Jej zainteresowania są, nie wiadomo czemu, bardzo dobrze dobrane, gdyż nie wiadomo wcale czemu interesuje się kynologią( i tym podobnym), fotografią, grafiką komputerową, plastyką, literaturą, muzyką i turystyką. Jej ulubiony owoc to arbuz, gdy tylko są, codziennie biega do sklepu po ten właśnie owoc, wybierając największy z wszystkich. Ulubioną rasa psa zaś West teriery, jest im oddana od zawsze. Jej największym marzeniem jest posiadanie pieska tej rasy, ale wie że to jej nie wyjdzie, mieszkają na przedmieściu, mają dużo miejsca i przestrzeni, jedynie rodzice stoją na przeszkodzie do szczęścia.

Rozdział I
Był piękny, zimowy poranek, Hania mocno spała, gdy nagle zadzwonił budzik. Dziewczynka wstała z mozołem po czym wyjęła z szafy ubrania. Powoli się ubrała, wzięła plecak na korytarz i poszła do kuchni. Mama ciągle z kimś rozmawiała i spisywała jakieś numery, adresy i nazwy, niestety pismo mamy było okropne, i nic nie można było wyczytać, jedyne co Hanka dojrzała to napis „Lady Word” i „Biała osa”, od razu gdy to ujrzała, wiedziała że mama coś kombinuje, poznała tą nazwę, „Lady Word” i „ Biała Osa” to Polska hodowla psów rasy West terier. Czyżby mama zamierzała kupno psa? Nie, na pewno nie, takie było zdanie Hanusi, bo nie wiedziała do czego zdolna była jej mama, więc zrobiła sobie kanapkę z serem i wyszła. Idąc tak rozglądała się dookoła, gdyż wczoraj koleżanka pokazała jej nową, krótszą drogę do szkoły. Na drodze leżał biały, puszysty śnieg sięgający do kolan, a po bokach jezdni rozkładały się dęby i buki, tworzące przepiękny tunel swoimi gałęziami. Za drzewami było sporo miejsca na spuszczenie psa ze smyczy, gdyż we Władku jeździ mało samochodów a wielkie polany ogrodzone były drzewami, z jednej strony bukami i dębami, z drugiej brzozami, z trzeciej świerkami a z czwartej sosnami. Za łąkami znajdował się wielki las, w którym często wiele ludzi chodzi na grzyby, jeżyny, maliny, jagody itd. Po 20 minutach Hania znalazła się na wielkim podwórku szkolnym. Weszła do budynku rozebrała kurtkę, szalik, czapkę i rękawiczki. Weszła na piętro i podeszła do klasy nr. 14, gdzie były już wszystkie jej koleżanki. Opowiedziała im o tym co zauważyła dziś rano na kartce, a jako że wszystkie jej koleżanki z klasy były wielkimi miłośniczkami i posiadaczkami psów bardzo się ucieszyły, gdyż każda z nich już swojego pupila miała.
Na lekcjach mieli temat „ Zwierzęta ze schroniska”, więc temat na myśli Hanusi. Potem trzeba było napisać opowiadanie o jakimś zwierzaku ze schronisku. Hania opisała historię pewnej dziewczynki Ani która znalazła na ulicy małego, Czarnego pieska, który mógł nie przeżyć gdyż zima była bardzo sroga. Do tego zrobiła rysunek pięknego cairn teriera i oddała pani. Za zadanie dostała oczywiście „5” gdyż była najlepszą uczennicą w klasie. Gdy dziewczynka wróciła do domu zauważyła ze we domu jest tylko tata, który spytał jak w szkole, po czym podał jej zupę ogórkową, którą Hania zjadła ze smakiem. Potem poszła odrobić lekcje. Gdy odrobiła lekcje drzwi do jej pokoju otworzyły się. Do pokoju weszła mama z… białym szczeniakiem na rękach. Hania aż odskoczyła od biurka i rzuciła się mamie na szyję, mówiąc to krótkie, lecz wdzięczne słowo „dziękuję”. Niestety było już późno i trzeba było iść spać, ale mama zamknęła maluszka w kupionym wcześniej potajemnie kojcu i przykryła go kocem.
Następnego dnia po szkole Hanusia, wraz z rodzicami poszła do sklepu zoologicznego. Zakupili małemu psiakowi całą wyprawkę, wszystko ze sklepu z gadżetami dla małych piesków- całą kolekcję kokardek i ozdób do obroży, żółto oliwkowe łóżko, komplet ciastek dla psa w kształcie kółek, niebiesko oliwkową torbę dla psa, właściwie kupili wszystko co sklep oferował. Mama w końcu mogła wykorzystać pusty pokój, jako schowek na to wszystko. Tata wymalował pokój w parę minut na zielono, powstawiał stare szafy, półki itd. A potem Hania mogła poustawiać wszystkie rzeczy, tylko łóżko zostawiła. Potem poszli do sklepu zoologicznego i kupili dwie srebrne miski na stojaku, karmę Eukanuba dla Westie i kosmetyki firmy beaphar. Potem mama Hani wyczyściła specjalną półkę na trofea( gdyż obiecała że sunia będzie jeździć na wystawy, ponieważ ma rodowód). I w końcu nadszedł czas na nadanie psu imienia. Hanka od razu wykrzyknęła „ Cistin” i tak zostało.

Wow. Masz niby tylko 10 lat a piszesz super :). Gratulacje od Kariny i Nelly(która już jest ze mną :)
OdpowiedzUsuńSuper x)
OdpowiedzUsuńKarina94 ma racje :)
http://zwierzeta-i-ich-swiat.blogspot.com/
zapraszam